Rozdumania

FILMES

Swawolne myśli kotłowały się w głowie Jancego szczególnie na lekcjach panny Marii od polskiego. Nie żeby to jej zadek, jak przez jakieś owsiki spacerujący po klasie, nie kibić – na wzór gruszki, jakby skrępowana gorsetem – to nie z tego. Choć mówiąc o gruszkach, Jancy połykał je z apetytem, zielone szczególnie i twarde. A nauczycielka twarda była, świeża i nie ogładzona, zaraz po kursie pedagogicznym, jednak raczej rumiana, co próbowała ukrywać, bez skutku. Najmniejszy rumieniec zalewał ją całą, jak kropla atramentu bibułę, gdy tylko który z podopiecznych burzył nastrój wypieszczonych zajęć. Rumieniała na każdej lekcji.

Jancy też nie specjalnie reagował na jej frontowe wyróżniki, a trąbiły jak hejnał, symetryczne względem linii guzików zawsze białej bluzki z elastycznej bawełny wykończonej koronkami w dekolcie i przy rękawach. To nie to. Nie kręciła go purpurowa szminka jej ust, choć na powierzchni po intensywnych ćwiczeniach emisji głosu. Nie rubinowe oczy, błyszczące zapałem i poszukujące zrozumienia; nie głęboko czarne włosy zwieszone po ramionach, czy nagie stopy w przewiewnych sandałach na obcasie z unoszącym się rutynowo palcem, tym najgrubszym od prawej nogi, gdy wyczekiwała chętnego do odpowiedzi na dopiero co zadane do klasy pytanie. Ani zgrabne łydki i kolana, nizane casualową1 spódnicą przy każdym jej kroku.

A przynajmniej nie to tak bardzo, jak podniecały go jej myśli. Jej myśli.

Podsuwała je tak apetycznie, nawet te o, litości Boże, sennych poetach, czy najmniej żywych okresach historii. Tak atrakcyjnie prezentowała świat sztuki, że Jancy pokochał pisarstwo i kulturę narodu w którym się urodził. Oj, pokochał.

Nauczycielka stała się matką Jancego. Matką, takiego jakim jest, gdy dorósł. Ileż ta kobieta przepuściła jeszcze takich dzieci przez swoje naukowe łono? Braci i sióstr Jacego? Oby jak najwięcej, dla dobra ojczyzny!

DESONVOLVIMENO

Pierwszy wpis blogu. Ot nostalgiczne tchnienie o niespełnionej, tu może nieco zbyt spersonifikowanej, miłości do nauki w szkołach.

Ach, inaczej zaczęła się edukacja moja i wielu innych zapewne. Nie było to tak przyjemne spotkanie z kulturą i nauką. Ani na języku polskim, ani historii, ani na plastyce, muzyce. Ile bym tych przedmiotów nienawymieniał. W każdym trafialiśmy zwykle nieszczęśliwe, zdezelowane, sformalizowane karykatury idealnych nauczycieli. Cienie kultury oświatowej przysłonięte cieniem prawdziwych mentorów z bodaj już tylko baśni.

A ponieważ i w rodzinnym domu rzadko kto nas oświecił sercem do nauki w którejkolwiek z dziedzin, jesteśmy ignorantami.

Polacy są naukowymi i kulturalnymi ignorantami. Ja mam 30 lat, czy można z ignorancji bezboleśnie wyleczyć w tym wieku?

ASSUNTO

Inauguruje niniejszym dział blogu Rozdumania.

Znaczy to dokładnie tyle, że będę czasem publicznie dumał. Nie krępujcie się zajrzeć. Czy będzie ględzenie? Bo bardziej trzeba działać miast gadać! …Tylko po co? No i masz – rozdumania muszą być także.

Jako autor, próbuje nieinwazyjnie plądrować różne życia. Światy ludzkiej kultury. Aby nauczyć się budować, sprawną i satysfakcjonującą rzeczywistość. Rozdumania będą stanowić notatki różnego stylu, co do których nie mogłem powstrzymać się od komentarza.

Oby tematy działu skakały wam po głowie, jak szalone kangury po Australii, wedle waszej dyrygentury, aż ugniotą grunt dla wspólnej przyszłości, którą z dumą będziemy mogli oddać dzieciom. Świeży powiew przyszłości, nie zaś to tylko, co zostawiamy z tyłu, intensywnie i uporczywie dziś w nasze zmysły zawiewające.


1. Moda casualowa, od angielskiego słowa „casual” – okolicznościowy, nieformalny, przygodny, zdawkowy. W modzie oznacza głównie zestawienia bawełny, kraty, dzianiny; to estetyczna wygoda, ale w żadnym razie styl sportowy. Słowo obecnie nie spotykane w słownikach j. polskiego. Stosowane ze względu na brak tak treściwego odpowiednika w języku polskim. Określenie należy obecnie do tzw. „języka polskawego” (powszechnie nieuznanego), stosowany powszechnie jedynie w Internecie. [wróć do tekstu]

Komentarze są wyłączone.


stat4u