Jeden z horrorów ziemskiej nanosekundy

ASSUNTO

Kiedy wchodzisz do krematorium, poznajesz jego napięty plan pracy, wydaje Ci się, że czujesz moc wiersza Jana Twardowskiego „Śpieszmy się kochać ludzi…”, nie długo później, wiersz znów odbierasz jako trywialny, infantylny, przepełniony truizmem, zdatnym li tylko na słowa popowej piosenki dla przeciętnego wyśpiewaka.

Czy polska kultura mówi o śmierci? Jeśli nie, lub niewyraźnie i nie wiele, jakie są konsekwencje? Czy dla polaka śmierć jest straszna?

DESENVOLVIMENTO

Historia, którą przedstawiam jest opisem wydarzeń autentycznych. Miały miejsce dzisiaj, a gdy piszę te słowa, obserwuję jeszcze emocje, które u większości uczestników chwili dają znaki wewnętrznego roztrzęsienia. Co by nie było, to sygnat, że na powszechność jaką jest śmierć, nie jesteśmy przygotowani.

Czyżby temat śmierci był większym tabu niż seks i religia? I najważniejsze pytanie: Czy śmierć powszechna w telewizji i w filmach jest pozbawiona autentyczności?

FILMES

Scenariusz wydarzenia (dla studentów filmówki mogłaby to być – treściwa etiuda):

WN. KREMATORIUM, SALA POŻEGNAŃ – GDAŃSK – DZIEŃ

Członkowie rodziny żegnają swego. Laudacje, zaduma – opuścił nas człowiek. Wtem GRUBSZY PAN, 60, z pierwszego rzędu sięga za pazuchę marynarki. Obok jego ŻONA, 55, twarz mokra od łez. Grubszy Pan spogląda na na nią ze zrozumieniem, po czym blady bez słowa osuwa się na podłogę ze stęknięciem i ręką stale przyciśniętą do serca. Zawał.

Reanimacja. Ambulans. Nic więcej. Następna śmierć. W sali zamieszanie, nerw, sok.

Tymczasem dwóch KARAWANIARZY wprowadza do sali nową trumnę.

JEDEN Z KARAWANIARZY
(Uniesionym głosem)

Przykro nam, przykro. — Przepraszamy! Przepraszamy! Proszę nas przepuścić, jesteśmy spóźnieni. Państwo wybaczą, państwo Kowalscy, proszę już opuścić salę. Proszę nas przepuścić, musimy wymienić trumny. Państwo Leśniewscy też chcieli by pożegnać swego.

Na sale wjeżdża nieodwołalnie trumna z trzecim trupem. Tłoczy się kolejna rodzina.

Komentarze są wyłączone.


stat4u